• 0

    Brak produktów w koszyku.

obrazek

30.08.2019

Voodoo czy Hoodoo co Ty wybierasz?

Dzień dobry,

Z pewnością każdy kiedyś zetknął się ze słowem „Voodoo”. Nie uciekaj jeszcze czytelniku! Dobrze trafiłeś – to wpis o aromaterapii i działaniach olejku z trawy cytrynowej. Zanim jednak przejdziemy do nauki i udowodnionych działań wspomnianego aromatu, przenieśmy się na chwilę do czasów, kiedy to wiedza na ten temat była jeszcze bardzo uboga, a ludzie poznawali świat empirycznie i starali się wytłumaczyć w „logiczny” sposób zjawiska, których doświadczali.

Voodoo często pojawia się w filmach z pogranicza fantastyki, westernu i horroru. Nie bez powodu, ponieważ religia ta powstała właśnie w Ameryce, w czasach, gdy na Nowy Ląd trafiło pierwsze pokolenie afrykańskich niewolników. Dla białych ludzi tamtych czasów tacy sami, jednak w rzeczywistości schwytani Afrykanie pochodzili z różnych plemion, różnili się zwyczajami i wierzeniami. Z tej mieszanki afrykańskiej kultury powstało właśnie Voodoo oraz, mniej znane, Hoodoo. Jeśli można przyrównać Voodoo do czarnej magii (opętania, wskrzeszenia, zombie itp.) to Hoodoo jest jego przeciwieństwem, rodzajem białej magii, której zadaniem było odpędzanie złych duchów, ochrona przed złem oraz sprowadzanie szczęścia. Czemu jednak Hoodoo jest istotne dla dzisiejszego wpisu? Przez trawę cytrynową właśnie. Była ona głównym składnikiem olejków wykorzystywanych w tamtych rytuałach.

Oczywiście dziś patrzymy na podobne wierzenia i historie jak na Tolkienowską fantastykę, ale musimy pamiętać, że w przeciwieństwie do „Władcy Pierścieni” historie te nie powstały aby bawić, lecz aby wytłumaczyć zjawiska, obserwowane przez ludzi tamtych czasów. Pozostaje sobie zadać pytanie, jakie działania trawy cytrynowej pierwsi afro amerykanie interpretowali jako ochronę przed złem, wypędzanie złych duchów z domostw i ciała?

Dzisiaj te same zioła często wykorzystywane są przez mieszkańców krajów rozwijających się. Mają oni mocno ograniczony dostęp do drogich leków produkowanych na rynek europejski czy amerykański, jednak chorują tak samo często lub częściej niż my. Jedyną alternatywą dla nich są zioła lecznicze. Badane klinicznie, często wykazują działania podobne do znanych leków. Odpowiednie zioła swoimi właściwościami przypominać mogą antybiotyki, leki przeciwzapalne, czy też przeciwbólowe. Nic więc dziwnego, że  w czasach rosnącej oporności na antybiotyki i nadużywania leków OTC (bez recepty) lekarze przyglądają się wspomnianym ziołom i zadają sobie pytanie: Który składnik odpowiedzialny jest za ich działanie i czy można go wyizolować?

Aby na nie odpowiedzieć wykorzystuje się spektometrię mas (MS) oraz chromatografię gazową (GC). Są to techniki, które pozwalają rozdzielić i ilościowo przeanalizować skład, w tym przypadku, mieszaniny gazów. Analizując w ten sposób olejek z trawy cytrynowej stwierdzono, że głównymi składnikami są Neral (31%), Geranial (42%) i Mircen (7,5%).

Znając substancje zawarte w olejku z trawy cytrynowej możemy zastanowić się nad tym, jakie jest działanie każdej z nich. Neal i Geranial to różne formy Citralu, związku odpowiedzialnego za cytrusowy zapach. Znany jest również ze swojego silnego działania przeciwgrzybicznego i przeciwbakteryjnego. Z pewnością zadacie sobie w tym miejscu pytanie „Czy substancja tak groźna dla mikroorganizmów jest bezpieczna dla mnie?”. Śpieszymy z odpowiedzią, przeprowadzono liczne bania dotyczące bezpieczeństwa stosowania olejków o podanym składzie. Nie wykazano żadnych działań chorobotwórczych. Jedynym niepożądanym działaniem, które wykazano, były drobne reakcje alergiczne, u uczulonych testujących. Mircen zaś jest substancją o działaniu uspokajającym. Trzeba jednak zaznaczyć, że o ile sama substancja ma udowodnione działanie, to jej stężenie w trawie cytrynowej jest zbyt niskie, aby wyraźne odczuć jej działanie. Podany w formie aromaterapii będzie jedynie delikatnie rozluźniał.

Dodatkową właściwością olejków z trawy cytrynowej jest działanie przeciwzapalne, podobne do substancji takich jak ibuprofen, diklofenak czy naproken. Działanie to zostało wykazane dla olejku jako całości, nie dla pojedynczych substancji wchodzących w jego skład (nie znamy substancji odpowiedzialnej, ale działanie jest potwierdzone). W badaniu z 2014 roku zestawiono działanie olejku z diklofenakiem, podanym w podobnej dawce, i wykazano, że zapwniają podobne zmniejszenie zapalnego obrzęku. W innym badaniu, z 2010 roku, opublikowanym w „Phytomedicine” stwierdzono, że równoczesne stosowanie naproksenu i olejku z trawy cytrynowej pozwala zmniejszyć dawkę leku, tym samym minimalizując działania niepożądane, zachowując podobną skuteczność terapii.

Pojawiały się również próby leczenia cukrzycy przy pomocy tego tych olejków. Oczywiście, nigdy nie będą one w stanie zastąpić insuliny, jednak mogą okazać się alternatywą dla doustnych leków przeciwcukrzycowych, stosowanych u chorych we wczesnym stadium choroby.

Lek przeciwzapalny, przeciwbakteryjny i przeciwgrzybiczny. Dodatkowo, posiada delikatne właściwości uspokajające. Nic dziwnego, że afrykańskie plemiona zainteresowały się trawą cytrynową i jej olejkiem. W czasach, w których chorobę postrzegano jako klątwę lub oznaki opętania, olejek, który uśmierzał ból, łagodził gorączkę, poprawiał sen i pozwalał wyzdrowieć, faktycznie mógł być uznany za magię!

O „magicznych” właściwościach kolejnych olejków już w przyszłą sobotę! Śledźcie nasze socialmedia, jeśli nie chcecie przegapić kolejnego wpisu!

www.facebook.com/joyacandel

www.instagram.com/joya.candel

Na dzisiaj to już wszystko. Dziękuję, jeśli dotrwałeś do tego miejsca, Czytelniku! Życzę udanego weekendu,

Lew